Archiwum wiadomości
Zażynek AD 2007 przeszedł do historii. Jak na pierwszy raz było fantastycznie (teraz łatwo tak pisać...) mimo wielu trudności i ogromnego wysiłku, jaki każdy z uczestników musiał włożyć w swoją trasę (zarówno kolarską jak i pieszą). Ale zacznijmy od początku...
Na miejscu
Na ten moment wszyscy uczestnicy czekali dobrych kilka miesięcy. Tuż po godzinie 10 znaleźliśmy się w bazie imprezy - w szkole podstawowej w Michałowie. Rowery wyczyszczone, nasmarowane, pełne nowych części ;-) W plecakach tony koksu, w bukłaku hektolitry wody - można ruszać. Pierwsze 60km jedziemy większą ekipą (Adam ac1, Jacek, Stefan i pozostali niewymienieni). Kilka kilometrów przed Kruszynianami odłączamy się od ekipy - preferujemy własne tempo. W bazie zjadamy pyszny ciepły posiłek i porcję dobrych ciastek. Na 2 pętlę wyjeżdżamy lekko zregenerowani, idzie całkiem dobrze. Problemy zaczynają się za wsią Topolany - czeka nas błądzenie w nieznanych ciemnościach, które trwać będzie aż do Królowego Mostu. Stąd aż do Surażkowa pędzimy bez zastanowienia - trasę znamy na pamięć. W punkcie kontrolnym uzupełniamy wodę i bierzemy po kiełbasie. Następnie przez Łaźnie dojeżdżamy do Lipowego Mostu, aby dalej skierować się na Waliły. Tu zaczyna się prawdopodobnie najgorszy (pod każdym względem) odcinek rajdu - prowadzenie roweru przez kilka kilometrów w poszukiwaniu kolejnych znaków oznaczających czerwony szlak pieszy. Następnie przeprawa przez strumień, i dalej w drogę. Odcinek ten mieliśmy szczęście pokonać w 6-osobowej grupie, w której byli znacznie lepsi od nas nawigatorzy. Z Walił ruszyliśmy do ostatniego punktu kontrolnego na 2 pętli - do Dzierniakowa. Tam mogliśmy wypić gorącą herbatę i trochę się ogrzać. Ostatni odcinek prowadził przez dosyć gęsty las, wszystkim przeszkadzał sypki piach występujący zamiennie z błotnymi kałużami. Ja odczułem to dosyć dotkliwie - wtedy właśnie padła mi druga lampka (śmierć żarówkom, niech żyją LED-y). Ostatnie kilometry przed Michałowem były już asfaltowe - wszyscy pędzili na złamanie karku, wreszcie można było rozwinąć skrzydła. Ja pędziłem w akcie desperacji - od połowy pierwszej pętli zaczęła powracać kontuzja kolana i wiedziałem, że druga pętla niestety będzie dla mnie ostatnią. Toosh na szczęście uratował honor załogi EC - wytrwał do końca trzeciej z czterech pętli.
Statystyki
Toosh: 3 pętle, 273.74km@15:35h
Powicher: 2 pętle, 222,97km@12:27h
Bilans
Dodatni, zyskaliśmy satysfakcję i doświadczenie, dostaliśmy torbę pełną ulotek. Straty? Na szczęście tylko kalorie...
Na przyszłość
-lepiej się spakować
-zabrać i wchłonąć więcej koksu ;-)
-lepszy mapnik (sztywny zamiast foliowego)
-czołówki obowiązkowo
-LED-y, LED-y, LED-y...
Linki
Zażynek 2007 - galeria
Do Zażynka pozostało już tylko 10 dni!
Mamy nadzieję, że pogoda będzie tak samo piękna, jak rok temu - w końcu ~24h jazdy to już nie żarty ;)
Dla wielu osób (ale nie dla nas!) tegoroczny sezon chyli się ku końcowi, zachęcamy więc wszystkich do dodawania ciekawych miejsc i tras, jakie mieliście okazję objechać rowerem w te wakacje :)
"I Artystyczny Rajd Rowerowy"
Impreza odbędzie się 1 września 2007 roku w sobotę.
Startujemy o 13.00. W programie:
-rajd rowerowy dla wszystkich chętnych
-występy gwiazd muzyki i kabaretu z Białegostoku
-konkursy z nagrodami
-Wyścig o Puchar Wójta Gminy Juchnowiec Kościelny (25km)
Więcej informacji na stronie Gminy Juchnowiec


Od dziś w Przewodniku dostępna jest nowa opcja - na każdej mapie wraz z pokazanym przebiegiem drogi pokazane są dodatkowo punkty z bazy zdjęć Panoramio. Panoramio to internetowa baza zdjęć, które naniesione są na satelitarne mapy Google. Dzięki temu oglądając konkretną trasę z przewodnika możecie obejrzeć zdjęcia przedstawiające najciekawsze miejsca danego regionu. Wystarczy kliknąć w ikonkę na mapie (tak jak pokazano na zrzucie ekranu powyżej).
Zapraszamy do testów, szerokiej drogi! ;)
Edit: żeby zobaczyć punkty Panoramio na mapie, należy ją przybliżyć lub przesunąć
Pomysł na rowerowe "poznawanie" Mazur od dawna nie dawał nam spokoju. Piękne krajobrazy, kręte drogi, długie zjazdy i podjazdy, a wszystko to pośród pięknych jezior. Czego chcieć więcej? Sprawnego roweru i dobrej pogody oczywiście ;)
Na termin wyjazdu wybraliśmy wtorek (21.08). Plan? Dojechać pociągiem do Ełku, a następnie bocznymi drogami wrócić do Białegostoku. Mieliśmy do wyboru pociąg o 6:00 i o 12:00 - oczywiste, że wybraliśmy wcześniejszy. Konsekwencją takiego wyboru była wczesna pobudka (~4:30) - wbrew pozorom nie było to takie łatwe... Na dodatek wyjazd zawisł pod znakiem zapytania z powodu burzy, którą słychać było wcześnie rano na zachodzie, a także kropiącego deszczu. Mimo wszystko byliśmy zdeterminowani i nieugięci! O 5:37 staliśmy już z rowerami przy kasach na dworcu, wzbudzając zainteresowanie porannych podróżnych. Bilety kosztowały nas: 17,64zł (szkolny, a co!) za siedzenie w wagonie i 4,50zł za powieszenie roweru w wagonie rowerowym.
Około 7:30 rano byliśmy już w Ełku i szukaliśmy jakiejś ciekawej bocznej drogi, która doprowadziłaby nas w okolice Grajewa. Niestety mapa, w jaką byliśmy wyposażeni, zawiodła nas - zaznaczone na niej były tylko nieliczne wioski, co poważnie utrudniało nawigację. Właściwie większość drogi jechaliśmy "w ciemno" kierując się moim lepszym lub gorszym zmysłem nawigacyjnym ;) Pogoda dopisywała, kondycja też w miarę, tak więc przemieszczaliśmy się na tyle szybko, na ile pozwalały asfaltowo-smołowe, brukowane (to określenie na wyrost) lub gruntowe drogi.
Na szosę ełcką wyjechaliśmy w okolicy Prostek, mając 55km na licznikach - mapa wskazywała kilka dobrych bocznych dróg, jednak przestaliśmy jej ufać i aż do Moniek (z postojem w Osowcu Twierdzy) gnaliśmy szosą. W Mońkach trzeba było zjeść jakiś obiad - nie samym koksem żyje człowiek! Trafiliśmy więc na bar "Cechowa", znajdujący się tuż przy wjeździe do miasta od strony Białegostoku. Za ~10 zł zjedliśmy (niespodziewanie) duży i dobry obiad. Bio dostał nawet gratis podwójną sałatkę, ale to już inna historia :D
Posileni obiadem ruszyliśmy w dalszą drogę - przez Dziękonie, Boguszewo i Zastocze do Krypna. Następnie przez Pogorzałki, Dobrzyniewo Kościelne i Fasty wróciliśmy do Białegostoku, gdzie przywitał nas chłodzący deszcz. Trasę ukończyliśmy mając ~155km na liczniku.
Wniosek na przyszłość: na Mazury (z) rowerami trzeba jechać na kilka dni, jeden dzień to trochę za mało. Mimo wszystko było świetnie i zapewne wrócimy tam jeszcze niejeden raz...
Opis trasy już niedługo w przewodniku!
Dziś na stronie pojawił się element planowany od samego początku - wyszukiwarka. Zabierałem się za nią już kilka razy, dziś jednak doszedłem do wniosku że na stronie jest tyle informacji, że wyszukiwarka staje się niezbędna. Zapraszam do testów i komentowania jej działania ;)
chwilowo (18.08 11:12) wyszukiwarka szuka tylko w newsach, jednak do wieczora powinna już szukać w całej zawartości strony
edit:
wyszukiwarka działa w 100%, szuka we wszystkich działach - zapraszamy do testów
Nareszcie doczekaliśmy się fachowego promo - poniższy spot przedstawia najciekawsze cechy przewodnika, a także kilka mniej znanych opcji...
Montaż: biomat
Muzyka: Piotr Zarzycki - "Jadę sobie gdzieś"
