"Ukończenie tego to będzie coś...", "My w tym roku tylko 200...", "będzie padać dzień i noc...". Wiało optymizmem.
'WITAMY UCZESTNIKÓW IMPREZY'
Po 10 rano meldujemy się przed szkołą w Michałowie. Rowery parkujemy w szatni, odbieramy identyfikatory i karty startowe.
.jpg)
Po odprawie szybkie przebranie w rowerowe gacie, spakowanie jedzenia, napełnienie bidonów. W tym roku jest zimno i mokro, na punktach kontrolnych nie będzie nikogo z wodą.
.jpg)
.jpg)
O 12.00 zbieramy się przed szkołą. Jest chłodno, zapowiada się na deszcz.
.jpg)
Jedziemy w 7. Jacek, Adam, Piotrek, Tomek, Biomat, Toosh, Tomek. Powicher czeka w bazie na polar, będzie nas gonił. Kierujemy się przez Gródek na Waliły. Tu doganiają nas koledzy z Warszawy (?), w połowie żółtego szlaku z Biomatem i Piotrkiem przez niekolorową mapę mylimy go z czerwonym i odbijamy w prawo. Reszta pojechała dobrze. Po krótkim błądzeniu trafiamy na żółty szlak i 200m przed sobą widzimy naszą ekipę, która pcha rowery przez obszar ścinki drzew. Nawigatorzy z W-wy nie doczytali, że przed tabliczką DP nr 6 jest skręt w lewo, jadą dalej. Na liczniku 25km, chwila postoju, Tomek zostaje z nami.
.jpg)
.jpg)
Czerwonym szlakiem przez Lipowy Most, zielonym na Łaźnie.
.jpg)
.jpg)
Chwila postoju w Galerii Powstańców, dogania nas tu reszta ekipy - przez pomyłkę nadrobili 10km. Skręcamy w prawo w stronę Podsupraśla.
.jpg)
.jpg)
Punkt kontrolny w Supraślskim Centrum Informacji Ekologiczno-Turystycznej. Dostajemy herbatę i podbijamy karty.
.jpg)
Niebieskim szlakiem przez Cieliczankę, Królowy Most do Downiewa. Z Góry Świętego Jana zjeżdżają koledzy z Warszawy - znów pomylili trasę. Adam jest zadowolony z krótkiego postoju pod sklepem.
.jpg)
Zielonym szlakiem rowerowym przez Zatopolany do Topolan. Mijamy Stasieja - ma dziurę w oponie. Zaczyna padać lekki deszcz.
.jpg)
Za Hieronimowem w zielony pieszy na Nową Wolę. Doganiamy tu kolegów z Warszawy. Szukają punktu kontrolnego, krótki telefon do szefa trasy kolarskiej - Darka, punkt jest za Lewszami.
.jpg)
Koniec etapu, w bazie jest Powicher, który nas przegonił, przebrał się i zjadł. Dostajemy placki z mięsem.
.jpg)
Przy kubku herbaty dyskusja o dalszej trasie, pogodzie, hipotermii, dziesięciogodzinnej drugiej pętli w przymrozku i deszczu ew. propozycje na drugą setkę w barze albo strajk w stylu TDP. Zakłady czy ktoś poza Wikim przjedziedzie całą trasę.
.jpg)
Adam i Toosh decydują się na drugą setkę. Dla Tomka 50km to za mało, na 100 nie ma ubrań i jedzie ze Stefanem do domu. Powicher, Biomat, Jacek, Piotrek jadą na trasę trzeciej - 50km pętli. 'Jakby co, to pzyjedziemy po was samochodem.'
.jpg)
.jpg)
W szatni spotykamy Andrzeja, też jedzie na drugą pętlę, rzuca hasło 'bo trzeba być twardym, a nie miękkim' i startujemy. Sporo asfaltu i tempem ok. 28km/h doganiamy Zakrzewskich, preferują taktykę 'wolno ale bez postojów', dla nas trochę za wolno. Jedziemy przez Planty, Suszczę, Eliaszuki, Lewkowo, Narewkę do pierwszego punktu kontrolnego przy torach kolejki wąskotorowej. Cały czas pada mżawka.
.jpg)
Wzdłuż torów kilkaset metrów wąską ścieżką, która zamienia się w łąkę. Dojeżdżamy z Adamem do drogi, Andrzej staje 50m od nas. Minuta, dwie, trzy.
-Coś się stało?
-Nieeee, drogi szukam.
Przez Starą Białowieżę i Teremiski dojeżdżamy do karczmy w Budach. Pada mocniej, chowamy się pod parasolem.
-Do you wanna sleep here?
-No, we'll just sit down for 5 minutes.
Jeszcze 60km przed nami.
.jpg)
Omijamy Hajnówkę, kierujemy sie na Narew. Przez opady i ścinki drzew miejscami drogi są nieprzejezdne. Licznik pokazuje 10*C, jest ciepło. Skręcamy na Waniewo, błądzimy w okolicach Tokarowszczyzny i docieramy do drugiego punktu kontrolnego. Przez błoto sprzęt nie działa tak, jak powinien.
.jpg)
.jpg)
Kończymy drugą pętlę, Adam zasypia na bagażniku, budzimy Powichra. Okazuje się, że z 50km trasy wrócili tylko godzinę wcześniej, niż my z setki. Nic dziwnego - wyjechali ponad godzinę po nas, mieli dużo błądzenia w okolicach Rudnicy. Oddajemy karty, w tym roku nie ma chęci na trzecią pętlę.
.jpg)
.jpg)
O 4.00 idziemy spać. Pobudka o 7, śniadanie. Po izotonikach niektórzy leją, a inni...
.jpg)
.jpg)
W międzyczasie Stasiej wraca z trzeciej pętli. O 8.00 wyjeżdża na ostatnią, która Wikiemu zajęła ponad 4h. O 8:15 goni go Michał Zakrzewski. Obstawiamy, że nie zdążą. 3h do zakończenia, gadamy o sprzęcie, maratonach, Darek namawia nas na Harpagana. Dostajemy odznaki 'Przyjaciel Puszczy Knyszyńskiej'.
.jpg)
Czyścimy rowery.
.jpg)
.jpg)
Trzy minuty przed końcem - 11:57:
-Stasiej dojechał.
-Gdzie jest?
-zasnął na ławce...
Michał też zdążył.
.jpg)
Nagrody za konkursy wiedzy o Michałowie i Puszczy Knyszyńskiej. Dyplomy, kupa ulotek - oczywiście wszystko w płóciennych, ekologicznych (!) torbach.
.jpg)
Zakończenie, rozdanie dyplomów, blaszka blaszka i do domu.
-Pan X, za rok życzę trzystu km.
-Będzie czterysta.
-Zakrzewski Marek, za rok życzę trzystu km.
-Pięćset...
Podobno zamówione są już suche drogi i lepsza pogoda, a organizatorzy zaproponowali zmianę dystansu na '300km + bonus dla kolegi Wikiego'...
.jpg)
Prawda jest taka ze uległem pogodzie. Gratulacje odważnym co pokonali cala trasę. Z jednej strony zastanawiam się czy za rok jechać, z drugiej strony myślę skąd wziąć ubranie z Gore-texu
za rok zrobimy całość ;]
Fajna fotorelacja, krótko i na temat... :-) Tegoroczny Zażynek był faktycznie extremalny i wielu, w tym i mnie, zaskoczył swoją drapieżnością pogodową...
Coż pozostaje.. wyciagnąć wnioski, podleczyć kontuzje, podserwisować bajka i za rok stawić się ponownie, tym razem wracając na tarczy ;-)
PS. Świetna stronka... :-)
PozdRoweR...
Andrzej z II pętli...
za rok zrobimy całość ;]<oko> jak tylko się zdecyduję to tak. Po tegorocznej dwusetce czuję niedosyt;)
miejmy nadzieję, że za rok pogoda nas nie zawiedzie ;-)
Miło się czyta/ogląda taką relację. Super trasa - wreszcie było mało asfaltów i dużo wątpliwości nawigacyjnych ja takie miałem - 326 km na 300 km trasie). Pogodę można sobie wyobrazić dużo gorszą. Między jedna a drugą chmurką zwykle zdążyłem dokładnie wyschnąć. Relacja będzie wkrótce, zdecydowanie bardziej wolę jechać niż o tym pisać.
Pozdrawiam wszystkich, Krzysztof (wiki)
Do zobaczenia za rok

Nie było kolorowo, osobiście zostałem zniszczony przez deszcz (suche ubrania sie skonczyly).
Mam nadzieję, że za rok będzie jednak lepsza pogoda ;d
PS. Stasiej to Cyborg